Wielkanoc na Dominikanie | Damian Czarny - Wadowice
Menu Zamknij
Wybierz jedną z kategorii:

Blog / Fotografia podróżnicza / Wielkanoc na Dominikanie

15 kwietnia 2018

Wielkanoc na Dominikanie

Cześć, cieszę się, że tu jesteś i chcesz przeczytać kolejny wpis, tym razem związany z wycieczką na Dominikanę. Już wiem, że prócz wpisów związanych z uroczystościami ślubnymi, chcę zapełnić go również wpisami z moich podróży. Kocham podróżować i dzielić tym wszystkim z Wami, każdy nowy wpis motywuje mnie do kolejnych wypraw!

Wakacje na Dominikanę wraz z moją partnerką zarezerwowaliśmy za pośrednictwem biura podróży Tui, więc poszliśmy krótko mówiąc na łatwiznę, ale nie uważam, że podróż tam na własną rękę wyszła by nas taniej czy przyjemniej. Na pewno nie żałujemy decyzji. Największym minusem jak możecie się łatwo domyśleć był lot, a raczej jego długość. Lecąc do Dubaju, trwał on 6h i to wystarczyło by mógłbym zacząć narzekać na dalekie destynacje. Do Ameryki z kolei lecieliśmy 12h, więc dwa razy dłużej, niestety coś za coś.

Przez pierwsze dwa dni niestety towarzyszyły nam chmury i przelotne opady, mimo tego, że na Dominikanie w tym okresie była pora sucha. Tak, więc ciężko mi powiedzieć, że Karaiby to gwarancja słońca przez całą dobę, lecz na pewno gwarancja wysokich temperatur, bo tym nie można się przejmować. Nie obyło się również bez efektu jet lag, dla tych którzy nie wiedzą, to stan w którym Twój organizm walczy, a raczej stara się przestawić na czas w którym teraz się znajduję. Dla przykładu, z Polski wylecieliśmy o 10 rano, a na Dominikanie wylądowaliśmy o…  16. Więc mogłoby się wydawać, że lot trwał 6h. Dlatego przez praktycznie cały 7-dniowy wyjazd, chodziliśmy spać o 22, a wstawaliśmy 0 6 rano, a osobiście nie należę do osób, którzy lubią wstawać tak wcześniej. Tak, więc wg mnie ciężko się od razu przestawić.

Nie będę i nie chcę tutaj opisywać każdego dnia, hotelowego dnia, bo raczej każdy wczasowicz wie i domyśla się jak to wygląda. Na pewno mogę polecić nasz resort, Viva Wyndham Dominicus Beach, położony w Bayahibe, ok h drogi od Punta Cana. Ogromny ośrodek z wieloma atrakcjami, basenami i restauracjami, nieporównywalny z tym co hotel w którym mieszkałem będąc w Turcji czy w Hiszpanii. Wszystko jest większe, ładniejsze i co najważniejsze zmusza do ponownego powrotu.

Jeśli masz w planach wylot na Dominikanę to nie wyobrażam sobie, że nie zdecydujesz się na wyprawę na wyspę Saona, czyli wyspę, na której (wg Wikipedii) żyję 300 ludzi, więc jeśli chodzi o mnie to śmiało mogłem stwierdzić, że jestem na bezludnej wyspie. Przepiękny, naturalny, karaibski krajobraz, bez dróg, hoteli i sklepów, identyczny jak ten ze słynnych fototapet, którą może kiedyś albo nadal masz na ścianie. Wszystko możecie zobaczyć na zdjęciach, które na pierwszy rzut oka wyglądają na mocno obrobione, ale uwierzcie, że tam tak jest. Turkusowa woda, zielone, wysokie palmy oraz piękny, biały piasek. Niesamowite miejsce! Wszystko brzmi tak kolorowo i słodko, ale skłamałbym gdybym tego tak nie ujął.

Nie przedłużając dłużej, chciałbym z całego serca polecić Wam ten kierunek, bez względu na cenę czy odległość jaka nas dzieli, po prostu warto! Ja szczerze mówiąc od tego wyjazdu, nie wyobrażam sobie planowania kolejnych, leniwych wakacji w Europie, bo uważam, że żadne miejsce nie będzie w stanie przebić tego co oferuje Dominikana. Teraz rozumiem, dlaczego niektórzy wracają tam co roku, mimo tego ile miejsc oferuje nam nasza planeta. Śmiało mogę stwierdzić, że było to najpiękniejsze, gorące miejsce, które kiedykolwiek widziałem!

Zadzwoń 575 951 178