Ślub w Chorwacji
wskazówki
Kiedy Aleksandra napisała mi, że planuje ślub w Chorwacji, wiedziałem jedno: chcę tam być.
Nie dlatego, że to egzotyczna destynacja. Chorwacja jest blisko, loty są tanie, a Instagram zna każdy istryjski klif na pamięć. Chciałem tam być, bo kiedy ktoś decyduje się wziąć ślub za granicą, coś w tym wyborze jest odważnego. Rezygnuje z sali weselnej w rodzinnym mieście, z setką gości z listy obowiązków i z weselem, które musi zmieścić się w ramach tradycji. Wybiera zamiast tego widok na Adriatyk, trzydzieści najbliższych osób i kolację przy długim stole pod gołym niebem.
We wrześniu 2024 fotografowałem ślub Aleksandry i Denisa na wzgórzu nad Rabacem, w Willi Rosa dei Venti. Jeśli planujecie ślub w Chorwacji i szukacie konkretnych informacji o tym, jak to wygląda od środka, ten wpis jest dla Was.
Dzień ślubu
Poranek, który zaczął się od mżawki
Prognozy pogody kłamały przez cały tydzień przed ślubem. W dniu ceremonii niebo było zachmurzone, a chwilę po przyjeździe na willę zaczęło lekko kropić. Wszyscy patrzyli w górę z niepokojem, bo nie ukrywajmy, każdej parze zależy na pięknej pogodzie, tym bardziej podczas ślubu w Chorwacji.
Aleksandra malowała się w pokoju otoczona mamą i przyjaciółkami. Ja w międzyczasie zrobiłem zdjęcia sukni, dodatków na stoliku, których przybywało dzięki Wedding Plannerką.
Wyszliśmy na zewnątrz. Aleksandra w szlafroku, przyjaciółki przy długim białym stole, kwiaty do ułożenia. Chmury się przesunęły. Trochę. Wystarczająco.
Denis przygotowywał się po drugiej stronie willi ze świadkiem. Jego znajomi przyjechali z Austrii, więc część rozmów prowadziłem po angielsku. Taki ślub ma swój specyficzny rytm: dwa światy, dwa języki, jeden wspólny dzień.
I wtedy, dosłownie kilkadziesiąt minut przed ceremonią, wyszło słońce, bardzo mocne słońce, ale tego nam było trzeba!
Ceremonia nad basenem
Miejsce ceremonii stało nad basenem z widokiem na Adriatyk. Goście zajęli miejsca. Denis ze swoją dróżbą zszedł po kamiennych schodach willi w dół, a następnie czekał na swoją przyszłą żonę wraz z gośćmi i chorwackim urzędnikiem.
Wszyscy odwrócili się w kierunku schodów.
Aleksandra zeszła ze swoim tatą.
Warto tu dodać anegdotę, bo tata Aleksandry podobno długo podchodził sceptycznie do całego pomysłu. Chorwacja, loty, kilometry od domu, ślub nie taki jak wszyscy. Potem, już po uroczystości, chodził po chorwackich deptakach nad morzem w słomkowym kapeluszu i był przeszczęśliwy. Tak kończy się większość sceptycyzmu wobec ślubów za granicą. Po prostu warto zaryzykować i zrobić coś po swojemu!
Ceremonia cywilna w Chorwacji wygląda inaczej niż w Polsce. Urzędniczka odczytuje dokumenty po chorwacku, Wedding plannerka tłumaczy wszystko na bieżąco na polski. Para podpisuje dokumenty. Pada pytanie. Pada odpowiedź. Goście klaszczą.
Aleksandra i Denis przeszli przez szpaler gości w chmurze płatków róż, w tle grał saksofonista, a nad nami nie było już ani jednej chmury.
Kolacja, aperol i mini sesja o zachodzie słońca
Po życzeniach i szampanie wszyscy zasiedli przy długim białym stole na tarasie. Obiad trwał, rozmowy się toczyły, atmosfera była dokładnie taka, jak powinna być na ślubie za granicą: luźna, ciepła, bez harmonogramu do odhaczenia.
To jedna z największych różnic między ślubem w Polsce a za granicą, którą zauważam. Nikt tu nie pilnuje, żeby o 17:00 był tort, a o 17:30 pierwszy taniec. Czas się rozciąga. Napoje się leją. Można po prostu być i cieszyć się chwilą jak na chorwackich wakacjach.
Przed zachodem słońca zabrałem Aleksandrę i Denisa na krótką sesję, jeszcze na terenie willi, z dala od gości. Złote światło, oliwne gaje, widok na Adriatyk. Mini sesja, którą zawsze polecam parom biorącym ślub za granicą: kilkanaście minut tylko dla Was dwojga, kiedy emocje dnia już opadły, ale radość jeszcze nie.
Kiedy słońce zaszło, Aleksandra wręczyła mamie kwiaty, a chwilę później para pokroiła tort. Parkiet się otworzył. Denis zatańczył z mamą w jednej z tych chwil, które pamięta się długo po tym, jak zapomnisz co jadłeś na obiedzie.
Impreza trwała do północy. Za granicą, a szczególnie w Chorwacji, śluby kończą się zwykle o tej porze, bo przepisy są inne niż w Polsce. Chociaż są tacy co potrafią poświęcić parę kopert na mandaty, by spędzić czas bawiąc się z najbliższymi do rana.
Ślub cywilny w Chorwacji – jak to wygląda prawnie
Czy ślub wzięty w Chorwacji jest ważny w Polsce?
Tak, pod warunkiem że jest to ślub cywilny zawarty przed chorwackim urzędnikiem stanu cywilnego. Chorwacja jest członkiem Unii Europejskiej, a małżeństwa zawarte zgodnie z tamtejszym prawem są uznawane w Polsce z mocy prawa. Sam akt ślubu nie wymaga dodatkowej legalizacji.
Żeby ślub stał się formalnie widoczny w polskich dokumentach, para musi po powrocie do Polski złożyć wniosek o transkrypcję zagranicznego aktu małżeństwa w dowolnym Urzędzie Stanu Cywilnego. To procedura, która polega na przeniesieniu treści chorwackiego aktu do polskiego rejestru. Do wniosku potrzebne jest tłumaczenie przysięgłe aktu (choć akty wydane na druku wielojęzycznym UE nie wymagają tłumaczenia) oraz opłata skarbowa wynosząca 50 zł. Można to załatwić osobiście lub listownie.
Ważne: małżeństwo jest ważne prawnie już od dnia zawarcia w Chorwacji. Transkrypcja nie tworzy małżeństwa, ona tylko sprawia, że polskie urzędy mają do niego dostęp w swoim rejestrze. Zmiana dowodu osobistego, paszportu czy prawa jazdy po zmianie nazwiska wymaga właśnie tego dokumentu.
Jakie dokumenty są potrzebne przed ślubem?
Do zawarcia ślubu cywilnego w Chorwacji polskie pary potrzebują przede wszystkim zaświadczenia o zdolności prawnej do zawarcia małżeństwa za granicą, które wydaje polski Urząd Stanu Cywilnego na wniosek, oraz aktów urodzenia i ważnych dokumentów tożsamości. Szczegółowe wymagania zależą od konkretnego chorwackiego urzędu. Formalności warto zaczynać minimum 3 miesiące przed planowaną datą.
Ślub symboliczny a cywilny – czym się różnią?
Ślub symboliczny (humanistyczny) to ceremonia bez mocy prawnej. Można ją zorganizować w dowolnym miejscu, bez urzędnika, bez dokumentów. Wygląda pięknie na zdjęciach i bywa bardziej osobista niż ceremonia urzędowa, ale nie zmienia stanu cywilnego. Para, która chce mieć ślub ważny w świetle prawa, musi wybrać ceremonię cywilną przed chorwackim urzędnikiem lub zadbać o to, żeby przed wyjazdem wziąć ślub w Polsce.
Dlaczego fotograf z Polski na ślub w Chorwacji
Kilka razy spotkałem się z pytaniem: czy nie lepiej wziąć lokalnego fotografa, skoro jest na miejscu?
To uczciwe pytanie. Chorwackiego fotografa też można poznać dzień przed ślubem. Można też zrobić u niego sesję narzeczeńską wcześniej. Sam tak robię przyjeżdżając do pary przed ich wielkim dniem.
Różnica jest gdzie indziej. Kiedy coś idzie nie tak z harmonogramem, kiedy mama panny młodej ma uwagę do zdjęcia, kiedy chcecie mi powiedzieć że potrzebujecie chwili dla siebie, mówicie to po polsku. Bez szukania słów, bez zastanawiania się czy fotograf dobrze zrozumiał. Rozmawiacie tak jak rozmawiacie ze znajomym. To brzmi jak drobiazg, ale w dniu ślubu każdy drobiazg ma znaczenie.
Do tego dochodzi coś, czego nie widać w portfolio: wspólny kontekst. Wiem jak wygląda polska tradycja ślubna, rozumiem co znaczy „oczepiny”, wiem dlaczego tata panny młodej stoi tak a nie inaczej przy ołtarzu. Lokalny fotograf może być świetny technicznie i przy tym nie rozumieć połowy tego, co się dzieje.
Fotografuję śluby za granicą od kilku lat i traktuję to jako najlepszą część mojej pracy, bo łączy dwie rzeczy, które kocham: fotografię i podróże. Byłem na ślubach we Włoszech, Grecji, Portugali i właśnie w Chorwacji. Jeśli planujecie ślub za granicą i szukacie fotografa ślubnego, napiszcie do mnie.